Glina znalazła dom w starej tkalni i przyciąga ludzi po pracy

FOT. Gmina Konstantynów Łódzki
W pofabrycznych wnętrzach przy Łódzkiej 27 glina dostała drugie życie. Dorota Bielecka urządziła tam pracownię KORU w miejscu, gdzie ściany pamiętają tkalnię sprzed 130 lat, a dziś zamiast maszyn słychać stuk narzędzi i rozmowy nad stołem. To przestrzeń dla tych, którzy chcą ulepić coś własnymi rękami, odpocząć od codziennego tempa i zabrać do domu przedmiot z własną historią.
- Od krzywej miseczki do własnego pieca i pracowni
- Kameralne spotkania zamiast wielkich grup
- Miejsce na prezenty, codzienne naczynia i spokojną pracę
Od krzywej miseczki do własnego pieca i pracowni
Zaczęło się niewinnie – od zaproszenia znajomych na wieczór z gliną. Dorota Bielecka ulepiła wtedy pierwszą rzecz, jak sama przyznała, niezgrabną i nierówną. Ta właśnie praca przetrwała do dziś w pracowni jako pamiątka początku drogi, która z czasem przerodziła się w zawód.
Potem przyszły kolejne kroki: zajęcia w Łodzi , fascynacja toczeniem na kole i tygodniowy warsztat u mistrza Piotra Skiby pod Lublinem . Po nim decyzje zapadły szybko – w domu pojawiło się koło garncarskie i piec do wypału, a z hobby zaczęła powstawać konsekwentnie budowana specjalizacja.
Bielecka zdobywała doświadczenie na następnych kursach i szkoleniach ceramicznych, między innymi w Stowarzyszeniu Akademia Łucznica pod Warszawą. Ukończyła trzy stopnie ceramiki u Justyny Skowyrskiej-Górskiej, a w ubiegłym roku uzyskała tytuł czeladnika na Uniwersytecie Ludowym Rzemiosła Artystycznego w Woli Sękowej. Jej kwalifikacje potwierdza też specjalizacja „Ceramika wyrobów użytkowych i ozdobnych”.
Kameralne spotkania zamiast wielkich grup
Pracownia KORU nie działa jak hala dla tłumów. Najlepiej sprawdzają się tu niewielkie zespoły – po 6–8 osób – bo właśnie w takim rytmie najłatwiej pracuje się z gliną. Wśród uczestników pojawiają się zarówno osoby z doświadczeniem, jak i ci, którzy dopiero uczą się podstaw lepienia.
To miejsce przyciąga też rodziny. Przy stole siadają mamy z dziećmi w różnym wieku, a wspólna praca nad naczyniami czy ozdobami szybko zamienia się w coś więcej niż tylko warsztat. Zdarzają się też spotkania z okazji wieczorów panieńskich – po jednym z nich uczestniczki zabrały do domu własnoręcznie zrobione kubki i miseczki.
W pracowni można spróbować różnych technik. Są zajęcia dla początkujących, którzy od pierwszych kroków uczą się formowania gliny, i propozycje dla osób bardziej zaawansowanych. Chętni mogą też usiąść przy kole garncarskim i przekonać się, jak wiele cierpliwości wymaga samo wycentrowanie bryły.
Miejsce na prezenty, codzienne naczynia i spokojną pracę
Nazwa KORU nie jest przypadkowa. To określenie z języka Maorysów, odnoszące się do kształtu młodej paproci i symbolizujące wzrost, nowe życie oraz siłę. Właśnie taki sens ma też sama pracownia – miała być początkiem czegoś nowego i miejscem, w którym można dzielić się wiedzą oraz pasją.
Bielecka nie ukrywa, że najbardziej ceni ceramikę użytkową. Najchętniej tworzy kubki, talerze, miseczki i podkładki pod gorące naczynia, czyli rzeczy, które nie chowają się w szafie, tylko wracają na stół. W pracowni pojawiają się też wyroby przygotowane na prezenty i na zamówienie, dopasowane do konkretnej osoby lub okazji.
Ważną rolę odgrywa także estetyka. Wnętrze nie krzyczy kolorami – dominuje spokój, stonowane szkliwa i barwy ziemi. To właśnie taki nastrój dobrze współgra z dawną fabryczną przestrzenią i z pracą, która wymaga skupienia.
Na razie zapisy odbywają się przez SMS, telefon i e-mail, a wkrótce ma ruszyć strona internetowa pracowni. KORU działa od czerwca na piętrze starej fabryki przy Łódzkiej 27 i już dziś widać, że w Konstantynowie Łódzkim znalazło się miejsce, gdzie rzemiosło nie jest muzealnym wspomnieniem, ale żywą codziennością.
na podstawie: Gmina Konstantynów Łódzki.
Ostatnie Artykuły

Świąteczny ruch ruszy pełną parą - policja już stawia warunki

Nastolatek z Pabianic został mistrzem Polski i nie zamierza zwalniać

Wielkosobotnie koszyczki trafią do czterech parafii w Konstantynowie

Glina znalazła dom w starej tkalni i przyciąga ludzi po pracy

Krusche wraca na ulice Pabianic i przypomina, skąd zaczęło się miasto fabryk

Wielkanocne stoły w Konstantynowie Łódzkim łączą tradycję z lekkim twistem

5700 zł zniknęło w minutę - trzy osoby z Pabianic już mają zarzuty

Dobroń w Pabianicach - wieczór z tańcem, który nie traci oddechu

Rekordziści z Konstantynowa Łódzkiego pokazali, że książki wciąż mają moc

Czy pompa ciepła się zwraca? Jak policzyć ROI zanim kupisz

Pabianiccy policjanci dostali Złote Blachy za cios w piracką sieć sygnału

Przed świętami część miejskich instytucji zwalnia, a kilka drzwi zostanie zamkniętych

PSZOK będzie otwarty dłużej, a bio odbiorą częściej już od kwietnia

