Rekordziści z Konstantynowa Łódzkiego pokazali, że książki wciąż mają moc

Rekordziści z Konstantynowa Łódzkiego pokazali, że książki wciąż mają moc

FOT. Gmina Konstantynów Łódzki

W Miejskiej Bibliotece Publicznej w Konstantynowie Łódzkim liczby wyglądają jak wynik sportowej rywalizacji, a nie zwykłego wypożyczania książek. Rekordzista zamknął miniony rok z wynikiem 260 przeczytanych tomów, a za nim ustawili się kolejni czytelnicy z rezultatami, które bardziej kojarzą się z maratonem niż z półką między regałami. Najciekawsze jest jednak to, że wśród tych nazwisk pojawiają się dzieci i nastolatki. To one pokazują, że biblioteka nadal potrafi przyciągać mocniej niż ekran.

  • Setki książek i biblioteka, która wciąż przyciąga nowości
  • W domach pełnych książek rosną czytelnicy, którzy nie kończą na lekturach

Setki książek i biblioteka, która wciąż przyciąga nowości

W zestawieniu za 2025 rok drugie miejsce zajęła czytelniczka z wynikiem 216 książek, a trzecie osoba, która wypożyczyła 213 pozycji. Anna Walczak, dyrektorka Miejskiej Biblioteki Publicznej w Konstantynowie, podkreśla, że takich mocnych wyników jest więcej, bo w gronie rekordzistów znalazły się już dziesiątki osób.

– Biblioteka jest przestrzenią spotkania z literaturą, wiedzą i kulturą. Mamy nowości wydawnicze, więc nasz księgozbiór cieszy się dużym zainteresowaniem.

W placówce można sięgnąć także po najświeższe tytuły, w tym bestsellery znane z Empiku. Dla mieszkańców oznacza to coś prostego, ale ważnego – po książki, które właśnie zdobywają popularność, nie trzeba jechać daleko ani czekać tygodniami na swoją kolej. W Konstantynowie Łódzkim biblioteka pozostaje miejscem, gdzie nowość na półce szybko zamienia się w czytelniczy ruch.

  1. 260 książek – wynik rekordzisty minionego roku
  2. 216 książek – drugie miejsce w zestawieniu
  3. 213 wypożyczeń – trzecia lokata

W domach pełnych książek rosną czytelnicy, którzy nie kończą na lekturach

Wśród najmłodszych rekordzistów wyróżnia się 10-letni Wojtek Cyrulski. W roku szkolnym ma już zaliczone 60 lektur ponadobowiązkowych, a w 2025 roku wypożyczył w bibliotece miejskiej 68 woluminów. Jego mama przyznaje, że czytanie stało się u niego codziennością, a czasem wręcz pasją trudną do zatrzymania.

– Syn czyta non stop. Dla niego karą jest, gdy nie może pójść do biblioteki lub czytać – mówi Agata Cyrulska.

W domu Cyrulskich nie ma telewizora, komputer pojawia się tylko sporadycznie, a telefon komórkowy w ogóle nie wchodzi w grę. Rodzina ma też pokaźną prywatną bibliotekę, a oboje rodzice pracują jako programiści, więc dobrze znają cenę bezrefleksyjnego życia w świecie technologii. Dzięki temu dzieci mają nie tylko czas na książki, ale też na ruch. Wojtek z młodszym bratem pływa w UKS Piątka i od czterech lat trenuje judo pod okiem Mariana Kaczorowskiego.

Sam chłopiec nie udaje, że czyta z obowiązku. Lubi komiksy i fantasy, a swoich rówieśników widzi raczej poza książkowymi statystykami. Teraz marzy mu się pierwsza część trylogii „Bractwo Zagrożonych”, historii o zwierzętach próbujących ocalić świat przed ekologiczną katastrofą.

– Dostałem w nagrodę drugą część, więc najpierw chciałbym przeczytać pierwszą – mówi Wojtek.

Nieco starszy, bo 9-letni Wojciech Marecki, też należy do bibliotecznych rekordzistów. W minionym roku przeczytał i wypożyczył 91 książek. Na jego liście są tytuły z wydawnictwa Dwie Siostry, takie jak „Mapy”, „Wilki” i „Daj gryza”, ale chętnie sięga również po fantastykę, książki naukowe, przygodowe i zabawne historie.

– Lubię czytać fantasy, książki naukowe, przygodowe i śmieszne historie – wylicza Wojtek.

Gdy nie siedzi z książką, wybiera planszówki, klocki Lego albo piłkę nożną. Czytelniczy nawyk nie wziął się znikąd. W domu od zawsze była biblioteka, a rodzice świadomie dbali o to, by syn wcześnie oswoił się z książkami i szybkim czytaniem.

– Zawsze gdzie mieszkałam, była domowa biblioteka. Zaszczepiliśmy z mężem pasję czytania u syna – mówi Hanna Lewandowska-Marecka.

Wojciech bierze też udział w szkolnych maratonach czytania, gdzie trzeba zaliczyć sześć książek poza lekturami i co miesiąc zdać test z każdej z nich. Żeby lepiej zapamiętywać fabułę, rozmawia potem o przeczytanych tytułach z rodzicami. Niby zwykła domowa rozmowa, a jednak właśnie z takich rytuałów wyrasta czytelnicza pewność.

– Kiedyś marzyłem, żeby zostać piłkarzem. Ale dziś to się zmieniło. Chciałbym kiedyś tworzyć gry komputerowe – przyznaje 9-latek.

W bibliotekarskich statystykach widać więc coś więcej niż tylko liczbę wypożyczeń. W Konstantynowie Łódzkim książka nadal potrafi stać się codziennym wyborem, a nie szkolnym obowiązkiem. I właśnie dlatego te wyniki robią tak duże wrażenie.

na podstawie: Gmina Konstantynów Łódzki.