Uwaga! Burze (komunikat RSO)

Z Konstantynowa na rowerze przez Europę. Ma za sobą tysiące kilometrów

Z Konstantynowa na rowerze przez Europę. Ma za sobą tysiące kilometrów

FOT. Gmina Konstantynów Łódzki

Na jego trasach były polskie góry, Alpy, Pireneje i sanktuaria rozsiane po kilku krajach. Marek Piekarski z Konstantynowa Łódzkiego przez lata przemierzał Europę na rowerze, a po poważnym wypadku wrócił do jazdy na 54-letnim składaku. Dziś dzieli się doświadczeniem, które może przydać się każdemu planującemu dłuższą wyprawę.

  • Rowerowe pielgrzymki prowadziły z Polski do Fatimy i Rzymu
  • Długie trasy wymagały przygotowania i dobrej organizacji
  • Po kraksie wrócił do jazdy na starym Wigry

Rowerowe pielgrzymki prowadziły z Polski do Fatimy i Rzymu

Pierwszą zagraniczną wyprawę Marek Piekarski odbył w 2000 roku. Razem z synem Grzegorzem przejechał z Suwałk do Ostrej Bramy w Wilnie. Trasa liczyła ponad 340 kilometrów, a w wyjeździe uczestniczyli także znajomi z Akcji Katolickiej w Łodzi .

Na poważniejsze rowerowe pielgrzymki przyszła pora dekadę później, po 57. urodzinach. W 2010 roku Piekarski wraz ze Zbigniewem Skowrońskim wyruszył z klubem kolarskim Alpin na trasę z Rzeszowa do Częstochowy, prowadzącą przez polskie góry.

– Pielgrzymki rowerowe rozpocząłem w 2010 roku. Z kolegą Zbyszkiem Skowrońskim wziąłem udział w wyprawie klubu Kolarskiego Alpin na trasie Rzeszów–Częstochowa po polskich górach – wspomina Marek Piekarski.

Ten wyjazd przyniósł także znajomości z rowerzystami z Podhala. Dzięki nim Piekarski dołączył do Góralskiej Pielgrzymki Rowerowej z Zakopanego na Hel. W 2011 roku pokonał tę trasę po raz pierwszy, a później powtórzył ją jeszcze siedem razy. Każda edycja oznaczała ponad 1000 kilometrów w ciągu ośmiu dni, choć przebieg trasy za każdym razem się zmieniał. Po drodze uczestnicy odwiedzali polskie sanktuaria.

Wyprawy prowadziły również do Rzymu i Watykanu, Fatimy, Aten i Koryntu, Medjugorie oraz Wilna. Najdłuższa podróż trwała 23 dni i zakończyła się w portugalskiej Fatimie. Rowerzyści jechali przez Beskidy, Alpy i Pireneje, odwiedzając między innymi Mariazell w Austrii, La Salette i Lourdes we Francji oraz Santiago de Compostela w Hiszpanii. Łącznie pokonali ponad 3100 kilometrów.

Piekarski przemierzał też Tatry, Apeniny, Rodopy i Góry Bałkańskie. Po przeprawie promowej z Dubrownika do Bari kontynuował jazdę przez Włochy, docierając do San Giovanni Rotondo i Mont Saint-Michel.

Długie trasy wymagały przygotowania i dobrej organizacji

Za przygotowanie tras, noclegów i wyżywienia odpowiadali organizatorzy. Polskie pielgrzymki przygotowywały Klub Kolarski Alpin z Rzeszowa, Związek Podhalan i Klub Kolarski Orzeł Spytkowice. Zagraniczne wyjazdy organizowała Akcja Katolicka Rzeszów–Krasne.

Po zakończeniu każdego etapu najpierw trzeba było odpocząć, umyć się i uzupełnić płyny. Dopiero później przychodził czas na posiłek. Piekarski wspomina, że po całym dniu jazdy szczególnie dobrze smakowało mu zimne piwo.

W 2020 roku planowana była wyprawa do Petersburga przez Wilno, Rygę i Tallin. Wyjazd nie doszedł do skutku z powodu pandemii.

Doświadczenie zdobyte podczas wielu podróży przełożyło się na konkretne wskazówki dla początkujących. Piekarski uważa, że na dłuższą trasę najlepiej wybrać maj, gdy temperatury nie są jeszcze wysokie. Radzi zabrać koszulkę z kieszeniami, kurtkę przeciwdeszczową, niewielką przekąskę, na przykład wafelek lub banana, oraz dwa bidony z napojem. Podczas jazdy należy pić małymi łykami co 15–30 minut.

Przed wyprawą nie trzeba od razu pokonywać setek kilometrów. Z jego doświadczeń wynika, że rozsądniejszym przygotowaniem będą regularne przejazdy po 20–30 kilometrów. Taki trening pozwala stopniowo przyzwyczaić organizm do wysiłku i sprawdzić, czy rower oraz wyposażenie sprawdzają się na trasie.

Po kraksie wrócił do jazdy na starym Wigry

Kondycję Piekarski budował także podczas codziennych dojazdów do pracy w Łodzi. Przez całe zawodowe życie jeździł rowerem do Urzędu Statystycznego. Podróż jednośladem zajmowała mu około 35 minut, podczas gdy przejazd tramwajem trwałby ponad godzinę.

– Dwa razy życie uratował mi kask, dlatego zawsze zakładajmy go na głowę, wsiadając na rower.

W 2023 roku, podczas przejazdu z Zakopanego na Hel z okazji 70. urodzin, Piekarski planował jeszcze dotrzeć do Wilna. Wyprawę przerwała kraksa na przejeździe kolejowym w Pucku. Rowerzysta przeszedł poważną operację kości udowej, ale odzyskał sprawność.

Dziś, mając 73 lata, nadal jeździ po Konstantynowie Łódzkim i okolicach. Korzysta z roweru Wigry, który ma 54 lata i był prezentem od rodziców na maturę. W jego przypadku długa historia zagranicznych podróży zaczęła się od codziennego dojazdu do pracy, a po wypadku najważniejszy okazał się powrót do regularnego, choć już mniej odległego pedałowania.

na podstawie: Gmina Konstantynów Łódzki.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Gmina Konstantynów Łódzki). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.